Wywiad z Anną Żelazko

O udanych występach Unitek w Lidze Mistrzyń i reprezentacji Polski mówi Anna Żelazko.

Wielokrotna mistrzyń Polski, kilkakrotna królowa strzelczyń polskiej ligi i czołowa piłkarka reprezentacji Polski w ostatnich latach - Anna Żelazko udzieliła wywiadu serwisowi pzpn.pl

Za wami pierwsza przeszkoda w tegorocznych rozgrywkach Ligi Mistrzyń. Byłyście faworytkami słoweńskiego turnieju i podołałyście tej roli.
- Utarło się, że musimy gładko wygrać, chociaż wcale tak nie było. W kadrze doszło do sporych zmian, personalnie jesteśmy trochę słabsze niż rok temu. Dałyśmy jednak radę. Kluczem było pierwsze zwycięskie spotkanie z gospodyniami turnieju. Przyznam szczerze, że nie spodziewaliśmy się aż tak dobrej i agresywnej postawy rywalek. Przeciwstawiliśmy jednak temu naszą przewagę w innych aspektach gry, wygraliśmy 3:1 i ze spokojną głową przystąpiliśmy do kolejnych spotkań.

O ile jednak w drugiej serii rozgromiliście drużynę z Albanii, to w ostatnim pojedynku zanotowałyście bezbramkowy remis z mistrzyniami Białorusi, które rok temu rozbiłyście 5:0.
- Wynik ostatniego meczu nie odzwierciedla jednak przebiegu gry. Byłyśmy stroną przeważającą. Ja sama mogłam zdobyć dwie bramki, do tego Natalia Chudzik nie wykorzystała rzutu karnego. Być może wpływ na takie, a nie inne zakończenia miał fakt, że w podświadomości wiedziałyśmy, iż remis czy nawet minimalna porażka dadzą nam awans do kolejnej rundy.

Macie jakieś specjalne życzenia co do rywala w fazie pucharowej? Rok temu szczęście wam nie dopisało.
- Na pewno nie może być gorzej niż w zeszłym rok, kiedy to trafiłyśmy na późniejsze zwyciężczynie, czyli VfL Wolfsburg (śmiech). Nie mamy żadnych życzeń oprócz tego, abyśmy znalazły się wśród rozstawionych drużyn. Jest taka możliwość i wszystko ma się wyjaśnić w najbliższych dniach. Wtedy na pewno będzie łatwiej wylosować teoretycznie słabszego rywala.

Cały wywiad z Anną Żelazko można przeczytać na stronie internetowej pzpn.pl